“Nie wiem, co czuję.”
To jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszę podczas pierwszych spotkań z pacjentami. Choć wszyscy codziennie doświadczamy emocji, wielu z nas ma trudność z ich rozpoznaniem, nazwaniem, a tym bardziej — przeżyciem. Nie dlatego, że coś jest z nami „nie tak”, ale dlatego, że nikt nas tego nie nauczył.
Wielu z nas umie ignorować emocje lub spychać je na dalszy plan. Traktujemy je jak przeszkodę, której lepiej unikać, niż jak sygnał, który warto odczytać. Tymczasem emocje nie pojawiają się przypadkiem. Każda z nich niesie ze sobą ważną informację — o naszych granicach, potrzebach, wartościach i tym, co dla nas trudne lub ważne.
W psychoterapii integracyjnej emocje nie są czymś, co trzeba „opanować” czy „naprawić”. Są drogowskazem — punktem wyjścia do lepszego zrozumienia siebie i budowania zdrowszej relacji z otoczeniem i własnym wnętrzem.
Dlaczego tak trudno zrozumieć, co naprawdę czuję?
Zatracenie kontaktu z własnymi emocjami może być efektem różnych doświadczeń:
- dorastania w środowisku, gdzie uczucia były bagatelizowane lub zawstydzane („nie przesadzaj”, „chłopaki nie płaczą”, „dziewczynki się nie złoszczą”, „nie ma się czego bać”),
- nadmiernego przeciążenia i chronicznego stresu,
- lęku przed byciem ocenionym lub odrzuconym, gdy pokażemy, co naprawdę czujemy,
- strategii przetrwania, które kiedyś pomogły, ale dziś nas od siebie oddzielają.
W efekcie wielu z nas nie umie nazwać tego, co się w nas dzieje — albo wręcz nie dopuszcza tego do świadomości. Zamiast uczyć się przeżywania emocji, uczyliśmy się je tłumić, wypierać, zaprzeczać im lub się ich wstydzić. I choć taka strategia mogła kiedyś pomóc nam przetrwać, to w dorosłym życiu często staje się źródłem napięcia, konfliktów wewnętrznych i trudności w relacjach.
Emocje to sygnał, nie zagrożenie
Emocje same w sobie nie są ani dobre, ani złe. To komunikaty — jak kontrolki na desce rozdzielczej. Pokazują, że coś w naszym świecie wewnętrznym lub zewnętrznym wymaga uwagi. Złość może mówić o przekroczonych granicach. Lęk może ostrzegać przed czymś nieznanym lub bolesnym. Smutek często towarzyszy stracie, zmianie lub rozczarowaniu. Wstyd może ujawniać nasze wewnętrzne przekonania o byciu „niewystarczającym”.
To, co trudne w emocjach, to nie same uczucia, ale nasz stosunek do nich. Jeśli boimy się ich, nie rozumiemy ich znaczenia albo nie mamy narzędzi, by sobie z nimi poradzić — zaczynają nami rządzić albo się w nas gromadzą.
Jak wygląda praca z emocjami w terapii integracyjnej?
Psychoterapia integracyjna opiera się na uważnym towarzyszeniu — bez oceniania, przyspieszania, zmuszania do czegokolwiek. Emocje traktujemy jak sygnały, które warto usłyszeć. W praktyce ta praca może wyglądać tak:
Zaczynamy od ciała – emocje często pojawiają się najpierw w ciele — jako napięcie w żołądku, ściśnięcie gardła, ciężar w klatce piersiowej. To pierwsze tropy, za którymi warto podążać.
Uczymy się rozpoznawać emocje – często zaczynamy od „czuję się źle”, ale z czasem uczymy się rozróżniać smutek, rozczarowanie, frustrację, lęk, zazdrość… To jak nauka nowego języka — języka siebie.
Nazywamy, co się dzieje – samo nazwanie emocji często przynosi ulgę. „Czuję złość, bo poczułam się zlekceważona.” „Jest mi smutno, bo coś dla mnie ważnego się skończyło.”
Zadajemy pytania – „Co ta emocja chce mi powiedzieć?”, „Jaką potrzebę może wyrażać?” „Czy pojawia się w jakichś konkretnych sytuacjach?”
Dajemy zgodę na przeżywanie – w bezpiecznej przestrzeni terapeutycznej uczymy się, że emocje można przeżyć — nie muszą nas zalać, ani zostać wyparte. Przechodzimy przez nie, a nie „utykamy” w nich.
Co się dzieje, gdy tłumimy emocje?
Tłumione emocje nie znikają. Przeciwnie — gromadzą się, a z czasem mogą prowadzić do:
- przewlekłego napięcia,
- objawów psychosomatycznych (np. bóle głowy, problemy z trawieniem),
- wybuchów złości „bez powodu”,
- trudności w relacjach,
- poczucia pustki, zagubienia lub chronicznego zmęczenia.
Praca z emocjami nie jest łatwa — ale daje ogromną ulgę. To jak odkrycie, że mamy w sobie mapę — trzeba tylko nauczyć się ją czytać.
Nie tłum – usłysz. Co możesz zrobić już teraz?
- Zatrzymaj się na chwilę i sprawdź, co czujesz. Nie oceniaj — tylko zauważ.
- Zadaj sobie pytanie: „Gdyby moje uczucie mogło mówić — co by powiedziało?”.
- Zacznij nazywać emocje. Pomocne mogą być tzw. koła emocji lub listy uczuć — ułatwiają rozpoznawanie niuansów.
- Zwracaj uwagę na ciało. Emocje często zaczynają się od wrażeń fizycznych.
- Daj sobie zgodę na przeżywanie. Emocja, która może zostać wyrażona, rzadziej wymaga tłumienia czy wybuchu.
Emocje to nie przeszkoda – to kompas
Zrozumienie własnych emocji to niełatwa droga, ale daje ogromną wolność. Przestajesz reagować automatycznie. Zaczynasz świadomie wybierać, jak chcesz się zachować, czego potrzebujesz, gdzie są Twoje granice.
Emocje nie są po to, by Cię zalać. Są po to, by Cię poprowadzić.
Jeśli czujesz, że trudno Ci rozpoznać swoje emocje albo masz wrażenie, że odcięłaś/odciąłeś się od siebie – psychoterapia może być miejscem, w którym odzyskasz ten kontakt.
Jedna odpowiedź