Złość na terapeutę to temat, o którym rzadko mówi się głośno. A jednak to uczucie pojawia się częściej niż mogłoby się wydawać. Co więcej jest naturalne i … potrzebne.
Złość jako sygnał nie zagrożenie
W relacji terapeutycznej, jak w każdej relacji – pojawiają się różne emocje. Złość może mieć wiele źródeł: frustrację, niezrozumienie, poczucie bycia zlekceważonym lub ocenionym, brak natychmiastowego efektu terapii a czasem nawet opór wobec zmian.
Złość nie oznacza, że „coś poszło nie tak”. Często jest informacją, że coś ważnego się dzieje – że dotykamy bolesnego obszaru, że pojawia się napięcie między potrzebą bliskości a lękiem przed nią. Że być może w relacji terapeutycznej zaczyna odzwierciedlać się coś, co wydarzyło się kiedyś, gdzieś indziej.
Dlaczego boimy się złości na terapeutę?
Wiele osób czuje lęk przed wyrażeniem złości, nie tylko wobec terapeuty, ale w ogóle w relacji. Obawiamy się, że złość zniszczy relację, że zostaniemy ocenieni jako trudni, albo druga osoba się od nas odsunie. Niekiedy te uczucia mają swoje korzenie we wcześniejszych doświadczeniach – braku przestrzeni na wyrażanie emocji, lęku przed odrzuceniem, doświadczeniu braku granic.
Jednak właśnie terapia jest miejscem, gdzie można – i warto – to przepracować. Tu złość nie musi prowadzić do zerwania relacji, lecz może ją pogłębić.
Złość jako krok w procesie
Wielu z nas wyniosło z dzieciństwa przekonanie że złość jest „zła”, nieakceptowalna, zagrażająca – i że lepiej ją tłumić niż pokazać. Inni nauczyli się wyrażać ją tylko w sposób wybuchowy, raniący, bez kontroli. W obu przypadkach złość zamiast być sygnałem naszych potrzeb i granic staje się źródłem lęku lub konfliktu.
W nurcie integracyjnym traktujemy złość nie jako coś co trzeba stłumić czy opanować ale jako ważny element relacyjnego doświadczenia. Złość wobec terapeuty może być okazją do:
- przyjrzenia się starym schematom reagowania,
- zbadania, jak wyrażasz potrzeby i granice,
- doświadczenia bezpiecznego konfliktu i naprawy relacji,
- rozwinięcia większej samoświadomości i zaufania do siebie.
W procesie terapeutycznym chodzi nie tylko o to, by czuć się komfortowo – ale także o to, by mieć odwagę czuć się autentycznie. Czasem najwięcej dzieje się właśnie wtedy, gdy zrobi się trudno.
Co zrobić, gdy czujesz złość na swojego terapeutę?
Zatrzymaj się i zauważ ją. Złość to emocja – nie ocena. Ma prawo się pojawić. Więcej o tym piszę tutaj.
Spróbuj ją nazwać. Czy to frustracja? Zranienie? Zawód? A może poczucie niezrozumienia?
Zabierz ją na sesję. Możesz zacząć od” „Mam w sobie coś trudnego wobec naszej pracy i chciał_bym o tym porozmawiać.”
Zobacz co sięwydarzy. Jeśli relacja terapeutyczna jest bezpieczna i oparta na zaufaniu, przejście przez konflikt może okazać się ważnym doświadczeniem naprawczym.
Złość może leczyć
Choć może brzmieć to paradoksalnie – wyrażenie złości wobec terapeuty może być jednym z najbardziej leczniczych momentów w terapii. To sygnał, że zaczynasz być w tej relacji naprawdę sobą – ze swoimi uczuciami, granicami, autentycznością.
Nie każdy terapeuta zareaguje w ten sam sposób. Ale dobry terapeuta potraktuje Twoją złość nie jako atak, lecz jako drogowskaz. A czasem właśnie to, czego kiedyś zabrakło – przestrzeni na wyrażenie siebie bez lęku – dziś możesz odzyskać w gabinecie.
Jeśli czujesz, że chcesz porozmawiać, zapraszam do rozmowy.